dk. Mariusz Kocoł
msza.net
Podobieństwa i różnice w pojmowaniu czasu i wartości człowieka w kulturze europejskiej i azjatyckiej w odniesieniu do Biblii i teologii katolickiej 18.11.2008

[1]

W niniejszej wypowiedzi pragnę poruszyć kwestię różnic oraz podobieństw między Europejczykami, a Azjatami w sferze kultury, szczególnie w aspekcie religijnym. Głównie podejmę problem odnoszenia się do czasu i pojmowania wartości człowieka. Azjaci wiele rzeczy rozumieją inaczej niż my, Europejczycy. Sprzyja temu stanowi rzeczy zapewne wiele czynników, ale wydaje się, że zasadniczo wynika z religijności. Mówi się, że Azja to kolebka religii. W Europie związek między wiarą chrześcijańską a kulturą europejską liczy sobie tysiąc lub dwa tysiące lat, w zależności od kraju. Gdy weźmie się pod uwagę cywilizację Azji, stwierdzi się, że między hinduizmem a kulturą Indii, między buddyzmem a konfucjonizmem w Chinach istnieje związek starszy [2] . Jak więc wpływa to na światopogląd?

Zasadniczą odmiennością jest kwestia pojmowania czasu. My, mimo iż uważamy, że Chrystus jest Bogiem, który stał się człowiekiem, to prawie oddzieliliśmy niebo od ziemi, życie po śmierci od życia teraz. Przeżywamy w związku z tym pewien dualizm. W konsekwencji tego rozdzielenia natury od nadnatury, świat – w poglądach wielu przyrodników, a także filozofów – ma rządzić się swoimi ziemskimi, immanentnymi prawami, natomiast ingerencja weń sfery nadprzyrodzonej staje się niezwykle rzadka, albo wręcz niemożliwa [3] . Tymczasem typowy mieszkaniec Azji sądzi wręcz przeciwnie – przeżywa raczej swoisty monizm. Dla niego nie ma tak wyraźnej granicy między doczesnością a wiecznością. Życie ludzkie jest całością niepodzieloną przez śmierć. Świat ludzi, a Boska rzeczywistość to jedno i to samo. Ciekawe jest to, że w zasadzie takie pojmowanie jest bliskie biblijnemu, niestety, my zniekształciliśmy je. W Piśmie Świętym nie ma tak radykalnego przeciwstawienia tych dwóch rzeczywistości jak my rozumiemy je na co dzień. Jest tam przedstawiona zupełnie inna optyka. Świat i wszystko, co w nim istnieje, jest stwórczym dziełem Boga i podlega Mu w istnieniu. Już samo pojęcie stworzenia ma charakter teologiczny, a nie filozoficzny czy przyrodniczy, a w konsekwencji podpada pod wiarę [4] . Bóg wkracza w świat, objawia swą zbawczą wolę, kieruje zdarzeniami, realizuje swoją odwieczną ekonomię. Świat jawi się jako plastyczne miejsce i środek działań Bożych. W Biblii nie są znane autonomiczne prawa i siły przyrody. Wszystko jest objęte zbawczym planem Boga. Wszystko ma służyć jego realizacji. Posługując się pewnym paradoksem, można stwierdzić, że dla mieszkańców Azji to, co transcendentne, jest immanentne, a to, co immanentne, jest transcendentne [5] . Także z teologii katolickiej wynika, że nie ma podstaw, by przyjmować całkowitą, pełną autonomię porządku doczesnego, naturalnego. Świadczyć o tym może wypowiedź Soboru Watykańskiego II zawarta w konstytucji Dei verbum, oparta na liście św. Pawła do Rzymian (1,19-20; 2,6-7), który głosi, że Bóg nigdy nie pozostawił ludzkości samej sobie. Jan Paweł II w swoich licznych wypowiedziach, a zwłaszcza w encyklice Redemptor hominis również sprzeciwia się radykalnemu przeciwstawianiu porządku naturalnego i nadprzyrodzonego. Co więcej, często podkreśla, że świat (cały wszechświat i kosmos) został nie tylko stworzony, ale i odkupiony, a w akcie odkupienia Chrystus wysłużył łaskę, którą obdarzył całe stworzenie [6] . Jak więc widzimy, w kwestii pojmowania czasu Azjatom bliżej jest do prawdy niż nam, Europejczykom, mimo iż to my właśnie uzurpujemy sobie do niej prawo.

Innym ciekawym punktem jest zapatrywanie się na wartość osoby ludzkiej. My, Europejczycy, nie mamy wypracowanego w tym względzie jednego zdania. Współcześnie staramy się wywyższyć człowieka niejako ponad Boga, co z pewnością jest zgubne. Stawia się go ponad prawa naturalne, poprzez wnikanie w genetykę, zapładnianie in vitro i wiele innych drażliwych problemów. Generuje się często człowieka jako pana życia i śmierci – poprzez aborcję, eutanazję, karę śmierci. Z drugiej strony, poprzez źle zrozumiane orędzie Ewangelii staramy się pomniejszać jego wartość. Aby wywyższyć Boga, niektórzy chrześcijanie, ludzie zachodu, starają się umniejszyć wartość siebie samych. Jednak wydaje się, że nie tędy droga. Nie musimy pomniejszać człowieka, aby wywyższyć Boga. Papież Leon Wielki w noc Bożego Narodzenia mówił do swoich wiernych: Uznaj, chrześcijaninie, twoją godność. I stań się tym, kim jesteś – synem Bożym, stworzonym na obraz i podobieństwo Boże [7] . Jest jeszcze jedna tendencja wśród chrześcijan zachodu – pomniejszanie Boga do obrazu człowieka, czyli antropomorfizacja. A powinno się czynić odwrotnie – wywyższyć człowieka na obraz Boga. Azjaci natomiast w człowieku dopatrują się wielkiej wartości. W nas samych widzą zbawienie, polega ono na stopniowym odrywaniu uczuć od świata. Wzrost człowieka jest dla nich bardzo ważny. Im większy będzie stawał się człowiek, tym bardziej ludzkość będzie zjednoczona, świadoma swej siły. Im lepiej ją opanuje – tym piękniejszy będzie również cały świat. W związku z brakiem dysonansu między doczesnością a wiecznością (o czym pisałem w poprzednim akapicie) wywyższanie człowieka nie wpływa na stosunek do wieczności, jakkolwiek byłaby ona pojmowana. Człowiek w myśli indyjskiej jest pojmowany zasadniczo jako potencjalna istota boska [8] . Koncepcja osoby ludzkiej jako indywiduum nie jest znana hinduiście. Według niego nie ma substancjalnej różnicy między ludźmi. Co więcej, nie ma ontycznej różnicy ani między człowiekiem i zwierzęciem, ani między bóstwem i człowiekiem. Ludzkie istnienie nie jest jedyne, niepowtarzalne. Uciekanie się hinduisty do Boga z miłością i ufnością, przy całej wzniosłości tego dążenia, nie jest powierzeniem swojego losu Bogu zgodnie ze słowami bądź wola Twoja z modlitwy Ojcze nasz. Zwracanie się hinduisty do Boga częstokroć prowadzi do deifikacji i absolutyzowania swojego wnętrza. Hinduizm zdaje się być religią chcącą usunąć dystans między człowiekiem a Bogiem [9] . Według hinduizmu pozycja, jaką człowiek zajmuje w obecnym życiu, zależy od jego zachowania w poprzednim wcieleniu (zgodnie z prawem karnacji). Jeśli ktoś popełniał wcześniej złe czyny, może się spodziewać trudnych doświadczeń w obecnym życiu. Celem egzystencji jest uwolnienie się od prawa karmy (uniknięcie konieczności ciągłej reinkarnacji). Człowiek może samodzielnie wybrać własną drogę do duchowej doskonałości. Hinduizm proponuje również możliwe wyjaśnienie obecności zła i cierpienia w świecie. Cierpienie, którego człowiek doświadcza – niezależnie czy jest to choroba, głód czy inne nieszczęście – postrzega się jako należną odpłatę za jego złe czyny, zwykle popełnione w poprzednim wcieleniu. Ostatecznie liczy się jedynie dusza, która pewnego dnia uwolni się z cyklu ponownych narodzin i osiągnie ukojenie [10] .

Spotkanie ucznia Jezusa z ideami hinduizmu i buddyzmu powinno być wyzwaniem do podjęcia świadomego wyboru wartości ewangelicznych, jak również zachętą, aby iść aż na „krańce ziemi” (takimi „krańcami ziemi” w odniesieniu do chrześcijaństwa są właśnie Azjaci), by głosić wszędzie i każdemu Ewangelię. Ważne jest przy tym, by nie zapomnieć myśli wyrażonej przez Jana Pawła II w jego książce - Przekroczyć próg nadziei: Tak więc zamiast się dziwić, że Opatrzność dopuszcza tak wielką różnorodność religii, można raczej dziwić się temu, że znajdujemy w nich tyle wspólnych elementów [11] . Przed chrześcijanami zatem stoi wielkie zadanie poszukiwania wspólnych elementów chrześcijaństwa, hinduizmu i buddyzmu. Z pewnością to poszukiwanie będzie spełnianiem nakazu misyjnego wypowiedzianego przez Jezusa Chrystusa, który wie, co kryje się w sercu człowieka, bez względu czy jest chrześcijaninem, hinduistą czy buddystą. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28, 19). Dialog Kościoła z innymi religiami służy jego misji.


[1] Na podstawie fragmentu książki P. Pouparda Ten Papież jest darem od Boga.

[2] za. P. Poupard, Ten Papież jest darem od Boga, Katowice 2002, s. 122.

[3] za. M. Rusecki, Traktat o religii, Warszawa 2007, s. 301.

[4] za. F. Messner, Die Wunder Jesu. Eine Hinführung, München 1967, s. 11-21.

[5] za. P. Poupard, Ten Papież jest darem od Boga, Katowice 2002, s. 136.

[6] za. M. Rusecki, Traktat o religii, Warszawa 2007, s. 302.

[7] za. P. Poupard, Ten Papież jest darem od Boga, Katowice 2002; s. 137.

[8] za. M. Delahoutre, Boskość w hinduizmie [w:] Słownik, Warszawa 1993, s. 513.

[9] por. E. Sakowicz, Chrześcijaństwo wobec hinduizmu i buddyzmu [na:] http://www.homodei.com.pl/.

[10] za. M. Adamson, W poszukiwaniu kontaktu z Bogiem [na:] http://www.kazdystudent.pl/.

[11] por. Przekroczyć próg nadziei. Jan Paweł II odpowiada na pytania Vittoria Messoriego, Lublin 1994, s. 75.

do góry