dk. Mariusz Kocoł
msza.net
Nowy Testament: Oczyszczenie świątyni (J 2,13–25) 15.12.2006

„Gniew mnie ogarnia z powodu występnych, co porzucają Boże Prawo” (Ps 119,53).

Podczas Paschy żydowskiej Izraelici mieli obowiązek przybyć do świątyni, złożyć na ofiarę nadające się do tego zwierzę (wół, baranek lub gołąb) oraz wpłacić podatek świątynny. Wymagane było, by ów podatek uiszczony był w specjalnych żydowskich monetach – syklach. Jeden sykl równał się czterem drachmom (denarom). Mając to na uwadze, kapłani przygotowali specjalne targowisko ze zwierzętami ofiarnymi i swoiste kantory wymiany pieniędzy. Proceder ów przysparzał im ogromnych zysków, ponieważ za wymianę waluty pobierana była opłata manipulacyjna – ćwierć denara – a jeżeli moneta pielgrzyma przewyższała wartość podatku, musiał jeszcze dopłacić następne ćwierć denara. W związku z tym większość pielgrzymów ponosiła dodatkowy koszt pół denara – ów koszt równał się połowie zapłaty za dzień pracy w winnicy. Ze sprzedaży zwierząt także czerpano zyski. Zwierzę ofiarnicze musiało być bez skazy. Wierni z łatwością mogli dokonać tego zakupu poza świątynią, ale jej nadzorcy z pewnością znaleźliby w nim jakieś wady i nakazaliby zakup na straganach w świątyni. Poza świątynią para gołębi kosztowała prawie o połowę mniej niż u sprzedawców w świątyni. W zasadzie było to zwykłe oszustwo. Co gorsza cały proceder kupna i sprzedaży należał do rodziny Annasza, który był Najwyższym Kapłanem. Żydzi mieli świadomość tych nadużyć. Na niedomiar złego wszelkie transakcje przeprowadzano na terenie świątyni, w miejscu przeznaczonym dla pogan biorących udział w nabożeństwach. Świątynia Jerozolimska była bowiem podzielona na kilka części, m. in. Dziedziniec Pogan dla innowierców, Dziedziniec Kobiet – dla niewiast, Dziedziniec Izraelitów - miejsce zgromadzeń Żydów w czasie wielkich świąt, tu właśnie wierni przekazywali opłaty kapłanom oraz Dziedziniec Kapłanów. Dziedziniec Pogan zamieniony został w gwarne targowisko, przez co innowiercy nie mogli brać udziału w wychwalaniu Stwórcy. W ten sposób obrażano obcokrajowców – pogan a w pewien sposób także i Boga.

Powyższa sytuacja bardzo rozgniewała Pana. Wyzysk człowieka przez człowieka, zatracenie poczucia obecności Boga w Domu Bożym, komercjalizacja i bezczeszczenie rzeczy świętych – to wszystko Chrystusowi podobać się nie może. Gdy Jezus przybył do Jerozolimy i zobaczył w świątyni kupców i bankierów „wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał” (w. 15). Gniew Zbawiciela skierowany był przeciwko grzechowi, a szczególnie grzechowi popełnianemu „pod płaszczykiem” religijności oraz przeciwko uniemożliwieniu poganom i niewierzącym dojścia do prawdy o Bogu.

„Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy” (Iz 56,7).

Święty Paweł w 1 Kor 6,19–20 świątynią nazywa nasze ciało, mieszkanie Ducha Świętego. Powinniśmy iść za Chrystusem i bronić naszej świątyni z taką samą zawziętością i gorliwością, z jaką On to uczynił. Świątynie Jerozolimską należało oczyścić z kupców, nas natomiast zanieczyszcza grzech. Każdorazowa spowiedź święta to oczyszczenie świątyni z nieprawości.

„Błogosławieni ci, co dróg moich strzegą” (Prz 8, 32).

do góry