dk. Mariusz Kocoł
msza.net
Cuda Mistrza z Nazaretu: Jezus przywraca wzrok 5.12.2006

Wstęp
Ślepota była i wciąż jest jedną z najbardziej powszechnych ułomności ludzi bliskiego wschodu. Powodują ją częściowo choroby oczu, a także w dużej mierze, bezlitosny blask słońca. Sytuację pogarsza to, że ludzie zamieszkujący te tereny słabo dbają o higienę i czystość. Często można zobaczyć, jak rozprzestrzeniające zarazę insekty siadają na zaślepione, chore oczy. Naturalnie sprzyja to szybkiemu rozprzestrzenianiu się bakterii. W czasach Jezusa na terenie Palestyny również było dużo niewidomych.

Uzdrowienie Bartymeusza (Mk 10,46-52; Łk 18,35-43)
30 niedziela zwykła, rok B

46 Tak przyszli do Jerycha. Gdy wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. 47 Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» 48 Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!» 49 Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go!» I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». 50 On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. 51 A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał». 52 Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Ten fragment Ewangelii opisuje pobyt Jezusa w Jerychu. Znalazł się On w tym mieście, ponieważ zdążał do Jerozolimy (gdzie czekało Go uroczyste powitanie, a potem śmierć na krzyżu) na święto Paschy, a Jerycho leżało na tej drodze. Prawo żydowskie mówiło, że każdy mężczyzna, który ukończył 12 lat i który mieszka blisko świętego miasta, powinien uczestniczyć w Jerozolimskim święcie Paschy. Nie każdy jednak spełniający te warunki mógł udać się w tą podróż. Był zwyczaj, że ci, którzy nie mogli dojść do Jerozolimy ustawiali się wzdłuż ulic miast i wiosek, przez które przechodziły grupy pielgrzymów i życzyli im dobrej drogi. Ulice Jerycha tym bardziej były obstawione ludźmi, z powodu chęci ujrzenia Jezusa. Wśród tłumu z pewnością było wielu kapłanów Świątyni Jerozolimskiej i lewitów, ponieważ liczni z powyższych mieszkali w tym mieście. To sprawiało, że Jezus widział dużo złych, zimnych i wrogich Jemu oczu. Chrystus podróżował w towarzystwie zwolenników i uczniów, którzy słuchali go przemawiającego podczas wędrówki, był to jeden z najpopularniejszych sposobów nauczania w tamtych czasach. Ewangeliści przedstawiają nam postać Bartymeusza – ślepego żebraka. Słyszy on, że wokoło niego dzieje się coś ważnego. Zorientował się, że Jezus przybył do miasta. Ślepiec zaczął wołać o litość nad nim (w. 47). Dla tych, którzy słuchali Jezusowej nauki, krzyk Bartymeusza przeszkadzał, dlatego kazali mu milczeć. Lecz on jeszcze głośniej wołał. Jego nieustępliwy krzyk spowodował, że Jezus kazał go przywołać do siebie. Bartymeusz bez chwili namysłu przybiegł w stronę Jezusa, po drodze zostawiając swój płaszcz – jedyne nakrycie. Chrystus zapytał go, czego oczekuje od Niego. Ślepiec odpowiedział, że chciałby widzieć. W tym momencie choroba oczu Bartymeusza ustąpiła, znów mógł oglądać kolory świata. Były ślepiec poszedł dalej za swym Uzdrowicielem, stał się jego uczniem.
Uporczywość mężczyzny skutkowała niemożnością powstrzymania go w dążeniu do spotkania z Jezusem twarzą w twarz. Gdy Chrystus wezwał Bartymeusza, jego reakcja była natychmiastowa i spontaniczna. Odrzucił przeszkadzający mu w ruchach płaszcz, aby szybciej przybiec do Niego. Pozostawił swe stare życie, by spotkać się z nowym. Bartymeusz wiedział dokładnie, czego chce. Pragnął odzyskać wzrok i oto poprosił Jezusa. Kiedy udajemy się do dentysty, nie prosimy lekarza o wyrwanie dowolnego zęba, ale tego jednego – bolącego. Podobnie powinno być w naszej relacji z Jezusem – gdy stajemy przed Mistrzem musimy stanąć w prawdzie, wiedzieć z jakiej dolegliwości duszy bądź ciała winniśmy być uleczeni. U Bartymeusza chrześcijaństwo zaczęło się z chwilą ruszenia ku Chrystusowi. Prawdziwa wiara zaczyna się wraz z osobistą reakcją w stosunku do Jezusa, przyznaniu, że jest to jedyna Osoba potrafiąca rozwiązać nasze problemy. Nawet, jeśli człowiek nigdy nie będzie potrafił teologicznie zanalizować wielu problemów, spontaniczna reakcja miłości i krzyk ludzkiego serca zupełnie wystarczą. Po uzdrowieniu Bartymeusz mógł pozostać ulicznym żebrakiem, lecz on chciał odwdzięczyć się Jezusowi. Począł nowe życie i stał się uczniem Mistrza. Jego chrześcijańska droga powinna być wzorem dla każdego wierzącego – rozpoczął ją jako potrzebujący, po obdarowaniu zdrowiem okazał wdzięczność i trwał w wierności nauki.

Pytania
1. Mężczyźnie inni słuchacze bronili dostępu do Mistrza, czy my czasem nie budujemy sztucznej przepaści między ludźmi, których uważamy za gorszych od siebie?
2. Biegnąc ku Jezusowi Bartymeusz po drodze zostawia swój płaszcz, co może on symbolizować?
3. Czy zanim udajesz się prosić Chrystusa o cokolwiek pozbywasz się swych starych grzesznych przyzwyczajeń i nałogów?
4. Zastanów się, czy potrafiłbyś porzucić swe stare, bezsensowne życie i iść za Jezusem w blasku słońca i mroku nocy, na dobre i na złe, tak jak niewidomy mężczyzna?

Uzdrowienie niewidomego w Betsaidzie (Mk 8,22-26)

22 Potem przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. 23 On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: «Czy widzisz co?» 24 A gdy przejrzał, powiedział: «Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa». 25 Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał [on] zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. 26 Jezus odesłał go do domu ze słowami: «Tylko do wsi nie wstępuj!».

Opis tego cudu znajdziemy tylko w Ewangelii Marka. Podczas pobytu Jezusa w Betsaidzie zostaje mu przyprowadzona osoba cierpiąca na niemożność widzenia aby ją uzdrowił. Jezus złapał niewidomego za rękę i wyprowadził go, następnie nałożył na jego oczy ślinę, położył na niego ręce i zapytał: Czy widzisz co? (w. 23). Dostrzegamy tutaj wyjątkową delikatność Chrystusa. Zabrał chorego z tłumu, by być z nim sam. Gdyby ślepy nagle odzyskał wzrok wśród tylu ludzi, jego dopiero, co widzące oczy mogłyby zostać przeciążone widokiem tak wielkiego tłumu, a na pewno chory czułby się oszołomiony. Na uboczu szok uzdrowienia odczuje mniej gwałtownie. Tak jak dobry lekarz – Syn Boży – potrafił wniknąć w umysł i serce swego pacjenta, zrozumieć jego obawy, a nawet współcierpieć z nim. Dostrzegł jego problemy i trudności. Chrystus potrafi wniknąć do serc i umysłów ludzi, którym pragnie pomóc. Może wyda nam się dziwna metoda, jaką posłużył się Mesjasz, jednak nie jest w niej nic nowatorskiego – świat starożytny posiadał wiarę w leczącą moc śliny. Nawet dzisiaj pierwszym odruchem dla ulżenia bólu skaleczonego palca jest włożenie go do ust. Jezus wprowadzając w oczy niewidomego ślinę posługuje się zrozumiałą dla niego metodą. Na tym polega mądrość Chrystusa. Nie zaczyna wielkich rzeczy od słów i posunięć niezrozumiałych dla prostego ludu, lecz mówi i postępuje w sposób, jaki pozwalał prostemu człowiekowi, chociaż w niewielkim stopniu pojąć wielkie znaki. Niewidomy, gdy otworzył oczy widział niewyraźnie (w. 24). Uzdrowienie ślepca nie było pełne, więc Jezus znów położył ręce na jego oczy. Wtedy niewidomy zupełnie odzyskał wzrok (w. 25). Tego uzdrowienia Chrystus dokonuje w wyjątkowy sposób – nie jak zwykle – nagle i całkowicie, lecz etapami. Można by się tu dostrzec symbolicznej prawdy o życiu chrześcijańskim. Wierzący powinien etapami wzrastać w wierze, nie wystarczy jednorazowe opowiedzenie się za Mistrzem. Samo członkostwo w Kościele nie jest kresem drogi do Boga, lecz jej początkiem. Człowiek doświadcza miłosierdzia Bożego etapami. Nie dostaje od razu wszystkich darów. Niewyczerpalne są bogactwa tkwiące w Chrystusie. Gdyby ludzie żyliby setki, tysiące, a nawet miliony lat, wciąż musieliby wzrastać w łaskę i uczyć się nieskończonych cudów i piękna Jezusa Chrystusa. Powinniśmy nawracać się każdego dnia. Z łaską i chwałą Bożą w sercu, możemy przejść ucząc się przez całe życie, a mimo to wciąż będziemy potrzebować wieczności, aby poznać tak, jak sami zostaliśmy poznani. Na tym polega Boża nauka o etapach poznania.

Pytania
1. Dlaczego Pan dokonuje tego uzdrowienia z dala od ludzi, na uboczu?
2. Czy pozwalasz Jezusowi aby stopniowo dokonywał uleczania Twojej duszy, nawet jeśli Jego metody nie zawsze rozumiesz?
3. Jezus stara się być bardzo łagodny dla nieporadnego człowieka, zastanów się, czy masz tyle cierpliwości i dobrej woli wobec osób niepełnosprawnych, kalek?
4. Czy potrafisz prostym ludziom wyjaśniać wielkie prawdy mądrości, które doskonale znasz, gdy Cię o to proszą?

Uzdrowienie niewidomego od urodzenia (J 9,1-41) cz. I, w. 1-2
4 niedziela Wielkiego Postu, rok A

1 Przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. 2 Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice?»

Ewangelista Jan przekazuje nam informacje o pewnym szczególnym uzdrowieniu. Owa szczególność polega na tym, że zostaje uzdrowiony człowiek, który cierpi na swą dolegliwość od urodzenia – w całej Ewangelii nie ma drugiego takiego przypadku. Gdy apostołowie i uczniowie dostrzegli ślepego od urodzenia zapytali się kto jest winny takiego stanu zdrowia mężczyzny, czy on sam, czy może jego rodzice (w. 2). Został tu przedstawiony problem, który zawsze nurtował Żydów. Hebrajczycy kojarzyli cierpienie z winą i gdziekolwiek występowała choroba doszukiwano się grzechu i kary Bożej związanej z nim.

Żydowska nauka o źródle chorób wrodzonych
Uczeni wyznania mojżeszowego na pytanie, czy człowiek z wrodzoną niedołężnością mógł w tym coś zawinić nie dawali jednoznacznej odpowiedzi. Posiadano trzy teorie. Po pierwsze powodem może być grzech pierworodny – konsekwencja grzechu, który w ogrodzie Eden popełnili rodzice ludzkości, a my dziedziczymy jego znamię wraz z poczęciem. Inni tłumaczyli ten problem preegzystencją dusz. Teoria ta zakłada, że wszystkie dusze istniały już przed stworzeniem świata, w Edenie, w siódmych niebiosach, lub w jakimś innym miejscu czekając na ucieleśnienie. Wyznawcy tej teorii uważali, że dusze te od początku były dobre, lub złe. Nawet w czasach Jezusa niektórzy żydzi wierzyli, że cierpienie może mieć źródło w grzechu, który popełnili przed urodzeniem. Innym rozwiązaniem problemu było przekonanie, że niekiedy choroba może przypaść na człowieka ze względu na grzechy rodziców. Myśl, że winy ojców mają skutek na dzieciach przewija się przez cały Stary Testament, np.: Niech Pan zapamięta winę jego ojców, niech grzech jego matki nie będzie zgładzony! (Ps 109,14); a odpłacę im pełną miarą, za ich winy i za winy ich ojców (Iz 65,6-7).

Uzdrowienie niewidomego od urodzenia (J 9,1-41) cz. II, w. 3-41
4 niedziela Wielkiego Postu, rok A

3 Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. 4 Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. 5 Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». 6 To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, 7 i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» - co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. 8 A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» 9 Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». 10 Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otwarły?» 11 On odpowiedział: «Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». 12 Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» On odrzekł: «Nie wiem». 13 Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. 14 A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. 15 I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». 16 Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstało wśród nich rozdwojenie. 17 Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». 18 Jednakże Żydzi nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, tak że aż przywołali rodziców tego, który przejrzał, 19 i wypytywali się ich w słowach: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomym urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» 20 Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym. 21 Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie». 22 Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. 23 Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie!» 24 Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Daj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». 25 Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». 26 Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» 27 Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» 28 Wówczas go zelżyli i rzekli: «Bądź ty sobie Jego uczniem, my jesteśmy uczniami Mojżesza. 29 My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi». 30 Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. 31 Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. 32 Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. 33 Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić». 34 Na to dali mu taką odpowiedź: «Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?» I precz go wyrzucili. 35 Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» 36 On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» 37 Rzekł do niego Jezus: «Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». 38 On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. 39 Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi». 40 Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» 41 Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal.

Odpowiedź Jezusa musiała być dla słuchaczy zaskakująca: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże (w. 3). Cierpienie przypadło na tego człowieka, aby dać okazję objawienia możliwości Boga. Także dla dzisiejszych chrześcijan utrapienia, smutek, rozczarowania i straty dają zawsze okazje na odebranie łaski Bożej. Wierzący pod wpływem nieszczęść wyjawia siłę, piękno, wytrzymałość i szlachectwo spowodowane obecnością Boga. Także pomagając innym pogrążonym w kłopotach mamy okazję czynić dobro na chwałę Bożą.
Następnie Jezus kontynuuje swoją wypowiedź: Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać (w. 4). Dopóki jest na to czas, zarówno Mistrz, jak i jego naśladowcy muszą wykonywać plan Boży. Człowiek otrzymuje określoną miarę czasu i w niej musi zawrzeć wszystko, co ma do dokonania w życiu. Wierzący nie powinien odkładać czegoś ważnego na później, gdyż może dojść do sytuacji, że czasu po prostu braknie. Niebezpieczne jest także zwlekanie z wyznaniem naszych grzechów, gdyż nie znacie dnia ani godziny (Mt 25,13).
Do dokonania cudu Chrystus posługuje się, analogicznie do ślepego w Betsaidzie, śliną. Po namaszczeniu oczu chorego, Mistrz posyła go do sadzawki Siloam. Był to otwarty zbiornik wody o wymiarach ok. 7 na 9 metrów. Nazwa pochodzi od słowa siloam, co oznacza posłany, gdyż wody zostały tam „posłane” tunelem do miasta. Niewidomy poszedł, obmył się i wróciwszy już widział. Cud wywołał zainteresowanie ludzi. Uwagę zwrócili także faryzeusze. Oni to zarzucili Jezusowi, że nie przestrzega prawa, gdyż tego dnia był szabat. Zabroniona była w szabat wszelka praca – nawet zrobienie błota, zabronione było także leczenie (por. Zakazy Moedu w Jezus czyni dobro w szabat s. 19). Niektórzy ludzie nie wierzyli, że człowiek uzdrowiony to ta sama osoba, którą widywali ślepym: Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze? Jedni twierdzili: Tak, to jest ten, a inni przeczyli: Nie, jest tylko do tamtego podobny. On zaś mówił: To ja jestem (w. 8-9). Pytano więc go, jak to się stało, że widzi. Mężczyzna opowiadał swą historię każdemu, kto tylko chciał słuchać.
Faryzeusze nie byli jednogłośni, co do Jezusa – jedni uważali, że moc Chrystusa nie może pochodzić od Boga, gdyż łamie prawo szabatu, inni zaś twierdzili, że musi pochodzić od Najwyższego, bo w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki? (w. 16). Następnie prowadzono przesłuchanie niewidomego i jego rodziców. Świadectwo niewidomego było następujące: To prorok (w.17); W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić (w. 30-33).
Rodzice zaś, ze strachu przed wyłączeniem ich z synagogi odpowiadają: Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie (w. 20-21). Faryzeusze nie komentują wypowiedzi rodziców, lecz tylko uzdrowionego – Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać? (w. 34).
W ostatniej części tej perykopy ewangelicznej przeczytać możemy o ponownym spotkaniu uzdrowionego z Jezusem. Jezus przedstawia się jako Syn Człowieczy, na co chory wyznaje wiarę w Niego oraz pokłon. Mistrz spojrzał na tego człowieka z miłością. Jeżeli świadectwo złożone przez wierzącego w Jezusową naukę oddziela od bliskich lub społeczeństwa, to równocześnie przybliża do Jezusa. Chrystus zawsze przyznaje się do człowieka, który nie wypiera się przynależności do Niego.
Fragment kończy się podsumowaniem Mistrza: Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi (w. 39). Na pytanie faryzeuszów, czy oni także są ślepi, Chrystus odpowiada: Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal (w. 41). Nie trudno się domyślić, że Jezus ma na myśli nie fizyczną chorobę oczu, lecz zatwardziałość serca. W Biblii często spotykamy ludzi chodzących w ciemnościach. Spowodowane jest to nieznajomością Pana. Chodzący w braku światła, duchowo potykają się, zataczają, upadają a nawet, jeśli posuwają się do przodu, to i tak nie wiedzą, dokąd zmierzają. Gdy Zbliżymy się do Jezusa, który jest światłością, ciemność niknie.
Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, to mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a Krew, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu (1J 1,5-7).
Czytaliśmy o trzech różnych osobach, a tym samym o trzech różnych typach zachowań: o uzdrowionym, jego rodzicach i faryzeuszach.
Faryzeusze początkowo nie wierzyli w chorobę ślepca – innym słowem – podejrzewali, że ten cud to farsa, że został ukartowany między chorym a Jezusem. Byli poirytowani, że nie mogli odeprzeć argumentu postawionego przez prostego mężczyznę. Nie mogąc racjonalnie się obronić, najpierw obrażają tego człowieka, potem wypominają mu, że urodził się w grzechu. Często jest tak, że mamy inne poglądy, niż nasz rozmówca, lecz jeśli do dyskusji wkrada się obrażanie, oskarżanie i groźba, przeradza się ona w walkę i wzajemne upokarzanie. Osoba zdenerwowana i grożąca wykazuje przez swoje zachowanie tylko to, że sprawa, której broni jest przegrana.
Ciekawszą postacią są rodzice – z jednej strony nie popierają faryzeuszy, z drugiej jednak ulegają zastraszeniu. Boją się wyklęcia – człowiek wyłączony z synagogi zostaje odcięty od społeczności ludu Bożego, dlatego właśnie odpowiadają, że ich syn jest dorosły i może legalnie świadczyć w swojej sprawie.
Interesującą osobą jest sam uzdrowiony. Był odważnym człowiekiem – wiedział, że za przyznanie się do Jezusa mógł zostać wyłączony z ludu świątyni, czuł jednak, że skoro na nim objawił się taki cud, musi o tym świadczyć. Chciał, jak gdyby powiedzieć: Jestem gotów stanąć po Jego stronie za to wszystko co dla mnie uczynił. Zwróćmy uwagę na rozwój obrazu Jezusa w oczach ślepca. Wpierw określa Go mianem człowieka (w. 11). Następnie widzi Jezusa jako proroka (w. 17), aż wreszcie wyznaje, że jest Synem Bożym (w. 38). Wielu ludzi nie potrafi ubrać w prawidłowy, logiczny język swoich przekonań o Jezusie, a pomimo to potrafią wyraźnie zaświadczyć o tym, co uczynił dla ich duszy.

Pytania
1. Kto jest winny urodzenia się niewidomego mężczyzny?
2. Jak o Jezusie wypowiada się uzdrowiony, co myślą o Nim faryzeusze, a co rodzice niewidomego?
3. Czy masz taką odwagę jak ten człowiek by tak mężnie świadczyć za prawdą, za Jezusem?
4. W jakim celu faryzeusze przesłuchiwali rodziców uzdrowionego mężczyzny? Przecież był on już dorosły.
5. Czy faryzeusze w kulturalny sposób potrafią udowodnić swoje rację choremu? Czy Ty w czasie dyskusji, w której Twój rozmówca ma inne zdanie potrafisz argumentować nie uciekając się do niepotrzebnych słów i emocji?
6. Zastanów się, czy czasem nie zachowujesz się podobnie jak rodzice chorego, którzy boją się świadczyć o prawdzie, ulegają zastraszeniu.

Uzdrowienie dwóch par niewidomych (Mt 9,27-31), (Mt 20,29-34)

Mateusz Ewangelista w swej księdze zawiera jeszcze dwa inne opisy cudów dokonanych na niewidomych. Są one bardzo podobne do siebie. Niewidzący zwracają uwagę Mistrza podobnie brzmiącą prośbą: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! (Mt 9,27; Mt 20,30). Oba fragmenty różnią się reakcją Jezusa: Wierzycie, że mogę to uczynić? (Mt 9,28); Cóż chcecie, żebym wam uczynił? (Mt 20,32). Pierwsza para wyznaje wiarę i zostają uzdrowieni: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy (Mt 9,29-30). Nad drugą parą Chrystus także się ulitował: dotknął ich oczu, a natychmiast przejrzeli (Mt 20,34). Uzdrowieni stali się uczniami Mistrza i poszli za Nim (Mt 20,34). Chorych z rozdziału dziewiątego Ewangelii Mateusza Chrystus upomina, aby nikt nie dowiedział się o tym cudzie, lecz oni skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy (Mt 9,31).

Podsumowanie
Zapoznaliśmy się z historiami siedmiu cierpiących. Ludzi tych możemy podzielić na grupy pod względem zachowania się po uzdrowieniu. Bartymeusz, oraz para ślepych z Mt 20 stają się uczniami Chrystusa i podążają za nim. Niewidomy od urodzenia z Ewangelii Jana wyznaje wiarę w Syna Bożego, a dwoje chorych z Mt 9 dają świadectwo, że Chrystus jest w stanie dokonać uzdrowienia. Nie wiemy, jak postąpił betsaidzki niewidomy, możemy tylko przeczytać, że Chrystus odesłał go do domu i przykazał, by nie wchodził do wsi.
Musimy zastanowić się, czy w naszym życiu widać ślady Ewangelii. Czy czasem nie jest tak, że na co dzień nie idziemy drogą Chrystusa? Winniśmy, jak Bartymeusz, niezwłocznie podążyć za mistrzem i etapami, niczym proces uzdrawiania w Betsaidzie, wzrastać ku doskonałości. Wyznajmy za niewidomym od urodzenia naszą wiarę i wołajmy o zmiłowanie, tak, jak pary ślepych.

do góry