dk. Mariusz Kocoł
msza.net
Cuda Mistrza z Nazaretu: Jezus czyni znaki na dzieciach 5.12.2006

Wstęp
Analizując Pismo Święte, możemy wiele się dowiedzieć o osobowości naszego Zbawiciela. Jezus to dobra, łagodna, miłosierna osoba, lecz kiedy trzeba, potrafi sporządzić sobie bicz i przegonić przekupniów z domu modlitwy (J 2,13-25; zob. Oczyszczenie świątyni s. 79). Chrystus lubił dzieci, one także chętnie do Niego przybywały. Ludzie przynosili do Mesjasza swoje potomstwo, by Ten je błogosławił (Mk 10,13-16). Królestwo Boże należy do takich, jak dzieci – mówi Jezusowa nauka – Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego (Mk 10,15). Co tak bardzo Jezus cenił w dzieciach? Dzieci cechuje pokora. Na ogół dziecko czuje się zakłopotane, gdy jest wyróżniane i wychwalane. Nie nauczyło się jeszcze dostrzegać znaczenia własnej osoby i myśleć w kategoriach posiadanego stanowiska. Dzieci charakteryzuje posłuszeństwo. Nie poznało ono jeszcze dumy i fałszywego poczucia niezależności, które rozdzielają ludzi między sobą i człowieka od Boga. Dziecięcą cechą jest ufność i krótka pamięć. Jeszcze nie nauczyły się one żywić urazy, ulegać zgorzknieniu. Nawet wtedy, gdy dziecko traktuje się niesprawiedliwie, zapomina ono o tym tak całkowicie, że nawet nie potrzebuje wybaczać. Do takich bowiem należy królestwo Boże (Mk 10,14). Zbawiciel dokonywał uzdrowień także na dzieciach. Ewangeliści przekazują nam informacje o czterech takich przypadkach.

Uzdrowienie syna dworzanina (J 4,46-54)

46 Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. 47 Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. 48 Jezus rzekł do niego: «Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie». 49 Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko». 50 Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. 51 A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. 52 Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». 53 Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina. 54 Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

W Janowej Ewangelii dostrzegamy tylko jeden cud dokonany przez Jezusa na dziecku. Owym dzieckiem jest syn dość ważnego człowieka – nadwornego urzędnika króla Heroda Antypasa. Jego postępowanie to dowód wielkiego szacunku dla Jezusa. Ten człowiek z pewnością miał swoich służących, mógł się nimi posłużyć, lecz zdecydował, że osobiście dotrze do Zbawiciela. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający (w. 47). Gdy Jezus to zobaczył, przemówił, że jeśli Żydzi nie zobaczą cudów, to nie uwierzą Jego misji. W innym miejscu Biblii św. Paweł pisze: Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości (1 Kor 1,22). Podobne słowa Chrystus wypowiedział do Apostoła Tomasza, gdy ten nie dowierzał w Jego zmartwychwstanie: Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (J 20,29). Wydaje się, że początkowo Zbawiciel nie miał zamiaru dokonać tego uzdrowienia, lecz – widząc wiarę urzędnika – uczynił to. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego i poszedł (w. 50). Dworzanin całkowicie zaufał Jezusowi. Gdy wrócił do domu, jego syn był zdrów. I uwierzył on sam i cała jego rodzina (w. 53). Zwróćmy uwagę na rozwój wiary tego człowieka. Przybył do Jezusa, gdyż słyszał o cudach, jakich On dokonał w Judei. Gdy rozmawiał z Nim, uwierzył w to, co Chrystus mu powiedział, a następnie umocnił swą wiarę ze względu na znak, jakiego Jezus dokonał.

Pytania
1. Jaką różnicę w postępowaniu dostrzegasz między dworzaninem a grupą żydów?
2. Potrafisz wczuć się w sytuację bohatera ewangelii? Jakbyś postąpił na jego miejscu?
3. Jaki był owoc cudu, poza zdrowiem chłopca (w. 53)?
4. W jaki sposób Jezus wpłynął na wiarę dworzanina

Uzdrowienie córki Syrofenicjanki (Mk 7,24-30; Mt 15,21-28)
20 niedziela zwykła, rok A

24 Wybrał się stamtąd i udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. 25 Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, 26 a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. 27 Odrzekł jej: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom». 28 Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci». 29 On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę». 30 Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł.

Każdy człowiek po dużym wysiłku, po tym jak usłyszy coś przykrego z ust bliźniego, chciałby udać się na miejsce odosobnienia, z dala od problemów. Jezus posiadał ludzką naturę. Po sporze z faryzeuszami dotyczącym przestrzegania obrzędów, udał się ze swoimi uczniami do Syrofenicji. Była to jedna z najdłuższych podróży, wykraczająca poza Izraelską ziemię. Uczeni w Piśmie i faryzeusze już od dawna naznaczyli Go piętnem grzesznika i heretyka, gdyż łamał ich prawa i rozporządzenia. Herod widział w Nim rewolucjonistę, zagrożenie ładu publicznego. Mieszkańcy Nazaretu traktowali Go ze skandaliczną niechęcią. Nadejdzie niebawem dzień, kiedy Jezus stanie z brawurową odwagą wobec swych wrogów, ale nim wybije ta godzina potrzebuje odosobnienia, ciszy i spokoju. W tym wycofaniu się ze strefy wrogości od strony Żydów założone zostały fundamenty Nieba dla pogan. Tutaj jest zapowiedź przyszłej historii chrześcijaństwa. Odrzucenie przez Żydów stało się okazją do przyjęcia Go przez pogan. Ewangelista pisze, że wstąpił do jakiegoś domu, ale nie chciał, aby się ktoś o tym dowiedział. Nie mógł jednak pozostać w ukryciu (w. 24). Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Wieści o Jego wspaniałej osobie dotarły i tutaj, mimo odległości i tego, że mieszkańcami tej ziemi byli poganie. Zastanawiający jest fakt, czy był to przypadek, że Jezus znalazł się na terytorium pogańskim. Czy przypadkiem jest to także, że zarówno ewangelista Marek jak i Mateusz umieszczają w swych księgach tę historię tuż za perykopą, w której Chrystus przekreśla różnicę między czystym a nieczystym? Uważam, że należy to interpretować w ten sposób, że nie można poganom bronić dostępu do prawdy objawionej, gdyż w żadnym wypadku stwierdzenie, że poganin jest nieczysty nie może być wypowiedziane przez uczniów Mistrza, oni mają swe miejsce w Królestwie. W tych okolicznościach przyszła do Mesjasza niewiasta, Syrofenicjanka, poganka, prosząc, aby wypędził ducha nieczystego z jej córki. Szokująca jest odpowiedź Jezusa, lecz pokora matki, która zrobi niemalże wszystko dla ratowania dziecka sprawiła, że cud mógł zostać urzeczywistniony (w. 27-30). Wyższość Jezusa nad demonami jest tak ogromna, że nie musi być obecny fizycznie, aby kogoś uwolnić spod ich wpływów. Jego moc pokonuje wszelką odległość. W tej historii musi być coś, co sprawia, że Chrystus wcale nie był tak niemiły dla tej kobiety, jakby się to zdawało na pierwszy rzut oka. To prawda, w tamtych czasach pies był symbolem hańby. Dla Greka, słowo pies oznaczało bezwstydną i zuchwałą kobietę. Było używane w tym samym znaczeniu, jak w Polsce słowo suka. Dla Żyda również stanowiło termin pogardliwy. Nie dawajcie psom tego, co święte (…) (Mt 7,6). Bardzo często Żydzi mianem psów określali pogan. Jezus po trosze pozbył się kąśliwości tego słowa przez zastosowanie zdrobnienia. Użył określenie małego, domowego szczenięcia. Nie możliwe jest, aby Ktoś, kto głosi przykazanie miłości z pogardą spojrzał na drugiego człowieka w potrzebie. Chrystus musiał mieć taki ton głosu i być może w kąciku ust uśmiech, że tym zdaniem ośmieszył tych, co mają takie poglądy, a nie zaś poniżył Syrofenicjankę. Ośmieszył Żydów, którzy uważali siebie za kogoś lepszego niż inne narodowości. Możemy kogoś nazwać nicponiem głosem pogardliwym lub ciepłym. Ton głosu nieraz usuwa ze zdania całą zawartą w nim truciznę. Zapewne tak też zrozumiała to owa kobieta, świadczy za tym jej odpowiedź. W czasach Nowego Testamentu ludzie nie mieli ani noży, ani widelców, ani obrusów. Jedli rękami, wycierając zatłuszczone dłonie o kawałki chleba, które następnie wyrzucali, a małe pieski domowe zjadały je. Tak, więc ta kobieta, niczym te małe szczenięta chciała nasycić się łaską Pana. Jej wiara, która dopiero, co się tworzyła była słoneczną wiarą. Mimo, że była tragicznie doświadczona stanem córki, miała dość światła w swym sercu by odpowiedzieć Zbawicielowi z uśmiechem. Ta wiara była prawdziwa, Jezus ją wypróbował. Jej modlitwa została wysłuchana. Kobieta ta symbolizuje cały pogański świat, który tak chętnie przyjął chleb niebiański, pogardzony i odrzucony przez Żydów. To sprawia, że ta historia, choć zaskakująca, jest przepiękna i wzruszająca.

Pytania
1. Jak postrzegały Jezusa poszczególne osoby żyjące z Nim (Faryzeusze, król, Nazaretańczycy, tłum)?
2. Dlaczego Syrofenicjanka poprosiła o pomoc właśnie Chrystusa?
3. Jakiej religii wyznawczynią była bohaterka ewangelii? Czy szanujesz przedstawicieli innych religii i narodowości, którzy gorąco szukają prawdy? Potrafisz ich tolerować, niekoniecznie przejmując zwyczaje, tak jak Mistrz?
4. Dlaczego Mistrz nie był w stanie ukryć się na obcej mu ziemi?
5. Co symbolizował w czasach Jezusa pies i dlaczego w takim razie Jezus pozwala sobie przyrównać kobietę do tego zwierzęcia? Jaki mógł być kontekst tej rozmowy?

Wskrzeszenie córki Jaira (Mt 9,18-19.23-26; Mk 5,21-24.35-43; Łk 8,40-42.49-56)
13 niedziela zwykła, rok B

21 Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. 22 Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: 23 «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». 24 Poszedł więc z nim (…) 35 przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» 36 Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!». 37 I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. 38 Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, 39 wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». 40 I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. 41 Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!” 42 Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. 43 Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

We wszystkich synoptycznych Ewangeliach zawarta jest historia wskrzeszenia córki przełożonego synagogi. Był on głównym administratorem synagogi i przewodniczącym komisji starszych, odpowiedzialnych za właściwe jej funkcjonowanie. Osobiście odpowiadał za nabożeństwa, o należyty i godny ich przebieg. Był on jednym z bardziej szanowanych i znamienitszych mieszkańców miasta. Kiedy jego córeczka, jedynaczka (Łk 8,42) zachorowała, przypomniał sobie o Jezusie i usilnie prosił Go o pomoc (w. 22-23). Trzeba sobie zdać sprawę, jak odważnie postąpił przełożony synagogi. Z pewnością naraził się na urągania ze strony swoich przyjaciół i faryzeuszy prosząc Chrystusa o pomoc. W jego kręgu znajomych raczej więcej było wrogów Mesjasza, niż ludzi przychylnych Dobrej Nowinie. Jezus był tam postrzegany jako heretyk, którego trzeba omijać. Zapomniał o swoim dostojeństwie i rzucił się do stóp wędrownego Nauczyciela. Rozprawił się z własną dumą i popełnił akt świadomego upokorzenia się. Osobiście, tak jak dworzanin w J 4,43-52, wybrał się do Jezusa. Mógł wysłać któregoś ze swoich posłańców. W oczach wielu ludzi przez takie postępowanie wydał się głupcem. Za niemądrego w oczach świata często uchodzi ten właśnie człowiek, który czyni najrozsądniej. Zrezygnował ze swoich przywilejów na rzecz pomocy swojej córce. W takich okolicznościach Chrystus nie mógł postąpić inaczej, jak tylko uzdrowić dziecko. Dziewczynka miała dwanaście lat. Zgodnie z żydowskim zwyczajem dziewczynka stawała się kobietą, kiedy miała dwanaście lat i jeden dzień. Była ona właśnie na progu dojrzałości. Śmierć w takim czasie byłaby podwójnie tragiczna. Jezus udał się do domu przełożonego, wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana, wyróżnił ich już wcześniej przez to, że nadał im nowe imiona (Mk 3,16-17). Oni to też będą później świadkami Jego przemieniania w Ogrodzie Oliwnym (Mk 14,33). Widząc zamieszanie (…) wszedł i rzekł do nich: Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi (w. 38-39). Prawdopodobnie dziewczynka nie była żywa, lecz Jezus posłużył się obrazem snu, by pokazać, że jej stan jest przejściowy i powróci do życia. Nie ma znaczenia, czy Chrystus mówił o jej życiu fizycznym czy duchowym. W obu przypadkach życie miało trwać. Mistrz jednak został wyśmiany przez żałobników, którzy według hebrajskich zwyczajów płakali (zob. Żałobne zwyczaje Hebrajczyków w Jezus wskrzesza umarłych s. 30), wyrywali włosy i rozdzierali swe szaty. Ewangelista w tym fragmencie zestawia szereg kontrastów. Ze strony żałobników dostrzegamy: poczucie beznadziejności, niepohamowaną rozpacz, zawodzenie, łkanie, wyrywanie włosów, rozdzieranie szat, szyderstwo, osłupienie i zachwyt, oraz brak panowania nad sytuacją. Jakże odmiennie zachowuje się Mesjasz. Jest ufny, ma w sobie wiarę, spokój, pogodę ducha, szacunek dla innych, skromność oraz przede wszystkim potrafi opanować sytuację.
Jezus wszedł do pokoju dziewczynki tylko z ojcem i matką dziecka, oraz z tymi trzema uczniami, którym wcześniej kazał iść za sobą. Ująwszy dziewczynkę za rękę i wypowiedziawszy słowa Talitha kum, przywrócił jej ciało do życia. Ty wprowadził w stan osłupienia wszystkich wokoło (w. 41-43). Dotknięcie zwłok zmarłej przynosiło zgodnie z prawem lewickim zanieczyszczenie ciała. Jezus nie czyni z tego problemu, odrzuca nadinterpretacje prawa, ujmuje dziewczynkę za rękę i przywraca jej życie. Według prawa, powinien teraz zażyć rytualnego obmycia, lecz on je ignoruje. Wiele praktyk żydowskich było w jakiś sposób osadzonych w Biblii, ale zostały one wypaczone wskutek nadużyć, a ich autentyczne znaczenia zostało zagrzebane ludzkimi wymysłami i tradycjami. I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą [sobie] przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie (Mk 7,13). Czytając historię córki Jaira zauważamy, że ewangelista używa aramejskich słów: Talitha kum! (w. 41). Dlaczego to krótkie, aramejskie zdanie znalazło się w Biblii? Wydaje się, że można to wytłumaczyć tylko w jeden sposób. Marek otrzymał relacje z tego wskrzeszenia od Piotra, naocznego świadka cudu. Piotr znał język grecki, w którym pisano Nowy Testament, używał go, gdy przebywał poza Palestyną. Przekazując świadectwo tego zdarzenia celowo użył słów dokładnie takich, jak Jezus – w języku aramejskim. Ten głos tak utrwalił się w pamięci apostoła, że nie potrafił o nim myśleć po grecku. W tych dwóch słowach była miłość i łagodność, co sprawiło, że jego umysł mógł je zachować tylko w takim brzmieniu, w jakim wypowiedział je wtedy Mistrz.
My, jako chrześcijanie wierzymy, że u Boga możliwe jest wszystko, nawet to, co wydaje się zupełnie niemożliwe u ludzi. To, co w oparciu o czysto ludzkie przesłanki jest zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe, kiedy Bóg wkracza w sytuację, staje się wspaniałą rzeczywistością.

Pytania
1. Kim był Jair?
2. Na co naraził się bohater tej historii przez swoje zachowanie? Czy był tego świadomy? Dlaczego jednak kontynuował rozmowę z Mistrzem? Czy i Ty potrafisz nieraz przeciwstawić się opinii innych ludzi postępując zgodnie ze swoim sumieniem?
3. W jakim wieku była córka Jaira i jakie miało to znaczenie w kulturze żydowskiej?
4. Kogo spośród uczniów Jezus wziął do domu Jaira?
5. Dlaczego Jezus oznajmia, że dziewczynka śpi, mimo, że wcześniej orzeknięto, że nie żyje?
6. Porównaj zachowanie przy łóżku dziewczynki Jezusa i żałobników.
7. Na co Jezus naraża się chwytając dziecko za rękę?
8. Jak wytłumaczysz obecność aramejskich słów, które wypowiedział Jezus podczas wskrzeszania w tej ewangelii?

Wskrzeszenie młodzieńca z Nain (Łk 7,11-17)
10 niedziela zwykła, rok C

11 Wkrótce potem udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. 12 Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. 13 Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz!» 14 Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: «Młodzieńcze, tobie mówię wstań!» 15 Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. 16 A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój». 17 I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

O tym cudzie możemy dowiedzieć się tylko z Ewangelii Łukasza. Miał on miejsce w mieście Nain i uczestniczyli w nim uczniowie Jezusa i mnóstwo ludu. Chrystus spostrzegł wielką tragedię pewnej kobiety. Była ona wdową, a niedawno zmarł jej jedyny syn – ostatnie źródło wsparcia, została sama. Właśnie go niesiono w kondukcie pogrzebowym. Wiele ludzi z Nain podążało za nią, co świadczy, że była dobrym i szanowanym człowiekiem. Tłum rozejdzie się do domu, a ona zostanie bez grosza przy duszy. Prawdopodobnie była w wieku, w którym kobiety nie mają już dzieci i nie wyszłaby powtórnie za mąż. Jeśli nie pomógłby jej jakiś krewny, przyszłość dla niej wyglądałaby tragicznie, beznadziejnie. Byłaby łatwym łupem dla oszustów i musiałaby żebrać o jedzenie. W tej sytuacji Pan zlitował się nad nią i pocieszył ją (w. 13). Nikt Nauczyciela nie prosi o ten cud, czyni go z własnej chęci, by pomóc tej niewieście. Dotknął się noszy, aby ci, co je nieśli przystanęli i wyrzekł słowa: Młodzieńcze, tobie mówię, wstań! (w. 14). Zmarły natychmiast usiadł i nawet zaczął mówić. Te dwa szczegóły wystarczająco potwierdzają, że młodzieniec żyje. Pierwszą reakcją obecnych i świadków cudu był lęk przed mocą Bożą. Przerażenie przeradza się jednak w chwałę, której wyrazem jest wyznanie, że Jezus jest wielkim Prorokiem (w. 16). Ludzie nazywają Mistrza tym mianem, ponieważ tak jak prorocy Starego Testamentu, śmiało głosił Boże przesłanie i wskrzeszał zmarłych (tak jak Eliasz i Elizeusz – 1Krl 17,17-24; 2Krl 4,18-37). Tłum słusznie docenił Jezusa, lecz On jest kimś o wiele większym niż prorok – jest samym Bogiem. To, co się stało, świadczy o łaskawości Boga względem ludu, wśród którego Jezus działa. Wieść o cudownym wskrzeszeniu młodzieńca i o Jezusie, który posiada moc Bożą, rozeszła się nawet poza Judeę (w. 17).
Śmierć zawsze jest ciosem i tragedią dla najbliższych zmarłego. Człowiek może tylko współczuć rodzinie, najwyżej w czymś pomóc. Tylko Bóg może powołać człowieka do nowego życia. Moc wskrzeszenia umarłych, jak i samo zmartwychwstanie Pana są dla nas wszystkich gwarancją naszego zmartwychwstania, ale także powołania nas do nowego życia, mimo naszych upadków i grzechów.

Pytania.
1. Co sprawia, że owa śmierć chłopca była dwojako tragiczna dla jego matki?
2. Jakie dwa szczegóły dają nam pewność, że młodzieniec żyje?
3. Jak zachowują się świadkowie tak wielkiego cudu? Co Ty byś zrobił na ich miejscu?
4. Tłum ludzi nazywa Mistrza prorokiem, czy jest to trafne określenie?
5. Jezus uzdrawiając dziecko wdowy czyni to bezinteresownie, czy Ty pomagasz potrzebującym nie czerpiąc z tego korzyści?

Podsumowanie
Wszystkie powyższe historie nie tylko łączy to, że opisane tu uzdrowienia zostały dokonane na dzieciach, ale w dużej mierze to, że w zasadzie te dzieci nie są centrum przesłania zgromadzonych w tym artykule tekstów biblijnych. Wydaje się, że tylko „przy okazji” Jezus posługuje się chorymi, byśmy zrozumieli Jego naukę. Z każdego powyższego znaku czerpiemy naukę. Uzdrowienie syna dworzanina uczy nas pokory i mocnej wiary. Będąc pysznym w życiu nie wyprosimy u Boga potrzebnych nam łask. W wyznawaniu wiary musimy być gorący, nie zaś letni. Uzdrowienie córki niewiasty kananejskiej niesie przesłanie tolerancji dla innych narodowości. Jezus gani Żydów, którzy uważali się za ważniejszych od innych. Wobec Najwyższego wszyscy jesteśmy równi. Uzdrowienie córki Jaira można by rozumieć tak, że czasem dla spraw najwyższych trzeba przeciwstawić się opinii znajomych i uczynić tak, jak nam nakazuje sumienie. Powinniśmy też brać przykład z postawy Jezusa. Życie chrześcijanina winno cechować ufność, wiara, spokój i opanowanie. Wskrzeszenie młodzieńca z Nain ukazuje nam bezinteresowną pomoc Jezusa wdowie. Rozrzewnia się nad biedą człowieka. Charakteryzuje go nie tylko bierna postawa współczucia, ale przede wszystkim czynna pomoc. Gdy widzimy nieszczęście i mamy możliwość pomocy niech Chrystus będzie nam drogowskazem w postępowaniu. Gdyby każdy człowiek, chociażby starał się naśladować Zbawiciela, świat stałby się mlekiem i miodem płynący, a życie łatwe i szczęśliwe.

do góry